Wywiady

Zastanawiam się czy powyższy wstęp aby rzeczywiście jest tutaj potrzebny. Cezar to dla naszych "rodaków black metal maniaków" prawdziwa legenda. Jak sam przyznaje - ponad dwadzieścia lat działalności w ekstremalnym "biznesie", niezłomna, mocno opozycyjna w stosunku do co poniektórych ugrupowań postawa i miłość do szeroko pojętego metalu zadecydowały o tym, że jeden z najstarszych weteranów krajowej ekstremy nie przywdział ciepłych kapci, lecz wręcz przeciwnie - nadciąga z najcięższym, najszybszym, najbrutalniejszym i najbardziej złowieszczym krążkiem w karierze. Stek pustych, branżowych frazesów? Nikt, kto słyszał "Lucifer's Horns" nie uśmiecha się w tej chwili pod nosem...

Mroczna Strefa [Kępol]: Witaj! Na wstępie muszę zaznaczyć, że jestem naprawdę zaszczycony mogąc przeprowadzić ten wywiad! Od niepamiętnych lat jesteś dla mnie jedną z najważniejszych postaci krajowej ekstremy. Radość jest tym większa, iż trzymam właśnie w rękach nowe dzieło MOON zatytułowane "Lucifer's Horns". Nie tylko moim zdaniem jest to twój najlepszy krążek od wielu, wielu lat... Gratulacje!!!
MOON [Cezar]: "AvE!!! Nowy album MOON powstawał przez ponad dwa lata, począwszy od pierwszych kompozycji, które zostały przeze mnie napisane gdy zespół nie miał jeszcze żadnego składu będąc zawieszonym, a samo nagranie pozostawało tylko w sferze marzeń i niesprecyzowanej przyszłości... W tym czasie byłem mocno zajęty CHRIST AGONY. Pomimo wszystko kompletowałem już powoli utwory na nowe dzieło MOON... Sprawa nabrała tempa, gdy zamieszkałem w Lublinie... To właśnie tam, będąc kiedyś na próbie SOUL SNATCHER zaproponowałem współpracę ich gitarzyście - Gonthiemu... Od tego momentu właściwie wszystko nabrało odpowiedniego rozmachu... We dwóch zaczęliśmy na nowo aranżować skomponowany już materiał i pisać nowe utwory..."

MS.: OK, to może na początek coś na temat okoliczności studyjnego wskrzeszenia MOON. Skąd pomysł i czemu musieliśmy czekać ponad dekadę na następcę "Satan's Wept"?
M.: "Faktem jest, że cała dekada mija od wydania "Satan's Wept", ale duch MOON przetrwał próbę czasu... Wiesz - poprzednie płyty powstawały raczej w studio , bo takie było moje założenie... MOON od samego początku miał być tylko projektem studyjnym, taką moją odskocznią od macierzystej formacji CHRIST AGONY... Przez te wszystkie lata zbierałem siły aby z nowym materiałem i już w pełnym składzie uderzyć ponownie... Ten Czas był mi potrzebny, aby wewnętrznie dojrzeć do samych nagrań i znalezienia odpowiednich ludzi... Właśnie będąc w Lublinie pojawiła się dogodna dla MOON sytuacja, którą wykorzystałem... Sam materiał dojrzewał przez cały ten okres mojego pobytu, dość długo pracowaliśmy nad nim wspólnie... I po raz pierwszy w MOON , przed samymi nagraniami zagraliśmy wiele intensywnych prób z całym składem, czego wcześniej nie było..."

MS.: Pierwsze co rzuca się "w oczy" podczas odsłuchu "Lucifer's Horns" to esencjonalny charakter płyty. Z jednej strony mega brutalne ciosy jak choćby "Torches Begin To Burn", które bez jakichkolwiek obaw mogą stawać w szranki z kawałkami AZARATH, czy ANIMA DAMNATA. Z drugiej mamy mroczny, monumentalny klimat, za który pokochałem CHRIST AGONY, jak choćby w "Zwiastowanie Ognia". Zajmijmy się może najpierw tą pierwszą cechą. Niebagatelny tu udział death metalowego grania, w mojej ocenie z okolic MORBID ANGEL, zaprzęgniętego w Twój piekielny rydwan. Wiem doskonale, że Twoja muzyka od zawsze była propozycją dla ludzi spragnionych ekstremy, ale co wpłynęło na tak radykalną brutalizację brzmienia zespołu? Znak naszych czasów, czy może kolejny krok na drodze naturalnego rozwoju MOON?
M.: "Materiał na nowy album MOON z zamierzenia miał być właśnie taki, z jednej strony brutalny, pełen pierwotnej energii, a z drugiej strony pozbawiony wszystkich tych dodatków , które rozmydlały końcowy efekt. Naszym zamierzeniem było wykluczyć instrumenty klawiszowe na nowej płycie... Stąd też taki, a nie inny efekt końcowy... Nie jestem jedynym twórcą tego albumu... przede wszystkim jest to dzieło zespołowe... Trzy utwory napisał drugi gitarzysta Gonthy, a "Zwiastowanie Ognia" jest autorstwa Mścisława... "Lucifer's Horns" jest na pewno przełomową płyta dla MOON."

MS.: Słuchaniu takich płyt CHRIST AGONY, jak choćby "Moonlight Act III" zawsze towarzyszyła specyficzna atmosfera, której mimo znacznego udziału wspomnianego pierwiastka śmierć metalowego, nie zabrakło na "Lucifer's Horns". Zamierzony krok, czy rzecz wynikła spontanicznie?
M.: "No wiesz, tak naprawdę to jestem głównym kompozytorem w obu zespołach i nijak nie potrafię zmienić swojego podejścia do muzyki, którą oba te zespoły prezentują... Widocznie przez te dwadzieścia już ponad lat wypracowałem już swój własny styl - nie tylko komponowania, ale i muzycznego myślenia... Co do Twoich odczuć przy przesłuchaniu "Lucifer's Horns", to był to raczej niezamierzony efekt, który uzyskaliśmy w studio... Ale cieszy mnie to, że zwróciłeś na to uwagę..."

MS.: Dwaj muzycy DEIVOS (jeden ex) w składzie, produkcja na spółkę z Maltą, mastering Braci Wiesławskich... postawiłeś raczej na sprawdzone nazwiska. Nie korciło Cię, by trochę głębiej poszukać, wyłowić nieco młodych, nie odkrytych talentów? Obierasz jakieś kryterium, którym kierujesz się wybierając szeroko pojętych współpracowników?
M.: "Nie zastanawiałem się nad tym zbytnio... już sam fakt, że zamieszkałem w Lublinie pozwolił mi poznać szerzej ludzi tam grających i wybrać odpowiednich do współpracy nad nową płytą MOON... Jestem bardzo zadowolony z takiego obrotu sprawy, gdyż właśnie dzięki współpracy z takimi osobami jak Vizun, Gonthy i Mścisław było możliwe nagranie tego albumu... Nie było też dziełem przypadku to, że zaprosiłem do nagrań Maltę... Jako realizator nowej płyty MOON bardzo dużo wniósł od siebie... Prawdę powiedziawszy sam zasugerował nam tempo i jakość pracy. Efekt tej pracy spotęgowali bracia Wiesławscy robiąc znakomity master albumu. Także wszystkie te czynniki wpływają na efekt końcowy..."

MS.: Zaraz po tym jak reanimowałeś MOON, dołączył do ciebie Hexen z HATE i Kriss z HELL UNITED. Czemu nie zagrzali miejsca dłużej?
M.: "Ten skład był tak spontaniczny, jak ta mini trasa zagrana przez Nas... Nie mieliśmy z Gonthym wtedy skompletowanego składu, a chcieliśmy pokazać się i zagrać na tych koncertach... szczególnie, że AZARATH promował wtedy dopiero co wydany album... Dlatego też zaprosiliśmy Naszych znajomych do tego przedsięwzięcia... Wiadomo było od razu, że jest to tylko jednorazowy wypad... Wspominam te koncerty do dziś, bo to były naprawdę zajebiste kilka dni..."

MS.: Promując "Satan's Wept" postawiliście na teledysk do utworu "Satanica". Szykujecie jakąś oprawę wizualną do któregoś utworu z nowej płyty?
M.: "Nagrywając "Satan's Wept" w olsztyńskim Selani Studio mieliśmy taką możliwość zarejestrowania klipu do jednego z utworów... Uważam, że na tamte czasy było to bardzo dobre rozwiązanie, szczególnie, że obraz ten był jakby częścią samej sesji nagraniowej... Obecnie nie dysponowaliśmy budżetem aby stworzyć obraz do promocyjnego numeru... Być może kiedyś - jeżeli fundusze na to pozwolą - zajmiemy się wizualną stroną muzyki... Na dzień dzisiejszy nie mamy takich możliwości, a nie chcemy robić teledysku na siłę... Jeżeli się już zdecydujemy na taki krok, to chcielibyśmy zrobić to w pełni profesjonalnie..."

MS.: Twój wokal jest niezwykle charakterystyczny. Wypracowałeś go świadomie, czy przychodzi Ci on naturalnie?
M.: "Z każdym nowo nagrywanym materiałem staram się oddać wokalnie jego klimat... Moduluję głosem w taki sposób aby oddać w pełni siłę muzyki... Stąd też zupełnie inny ton wokalu na chociażby "Satan's Wept", a inny na "Lucifer's Horns"... W kwestii wokalnej nie chciałbym być jednostajny, stąd też pewne naturalne zmiany na różnych albumach..."

MS.: Dostaliście się pod skrzydła odrodzonej Witching Hour Productions, którzy wydali reedycje dwóch pierwszych płyt MOON i teraz wypuszczają wyziew najnowszy. Jak oceniasz ich działalność jako label'u? Jakie wsparcie oferowali twemu projektowi?
M.: "Współpraca z Witching Hour przebiega pomyślnie, wiadomo, że nie obyło się bez jakiś mało znaczących niedomówień... ale to naturalna rzecz jeżeli każdy ze swojej strony chce jak najlepiej wypromować nową rzecz... Lepiej nawet jeżeli do takich spięć dochodzi - gdyż można wtedy wypracować wspólną drogę działania... Witching Hour doskonale nas w tym momencie wspiera i wspólnie dążymy do tego aby nowy album został należycie wypromowany nie tylko w Polsce, ale i całej Europie... Cieszy mnie fakt, iż Bart dźwignął swoją wytwórnię na nowo i z nowymi siłami wchodzi na rynek... Z tego co wiem, to dopiero początek..."

MS.: Choć idiotycznym (mimo iż z założenia żartobliwym) mianem "etatowych krajowych satanistów" określani są zazwyczaj inni, przekaz Twojej muzyki jest dawno sprecyzowany, jasny i nie pozostawia niedomówień. Spotkałeś się z sytuacjami, w których ktoś próbował uprzykrzyć Ci muzyczną działalność? Do kogo skierowane są treści liryków? Podpisujesz się pod stereotypem, że tego typu treści mają charakter destruktywny, czy wręcz przeciwnie - oceniasz je jako budujące, jako formę pewnego katharsis...?
M.: "Przede wszystkim uważam, że to co robię - tworząc i pisząc - nie tylko realizuję samego siebie, ale i oddaję w ręce innych ludzi temat do głębszych przemyśleń... Nie było łatwo żyjąc w tak katolickim kraju, nie było łatwo żyć i pozostawać takim jakim się chce być... Nie jest łatwo choćby teraz... ale nie zamierzam przestać... Niedługo nowa płyta CHRIST AGONY będzie dowodem na to, że nawet teraz można, a nawet trzeba być wiernym samemu sobie i nie zmieniać poglądów jak chorągwie na wietrze..."

MS.: Na genialnym, cudownie zróżnicowanym według mnie "Darkside" z repertuaru CHRIST AGONY możemy znaleźć utwory o polskojęzycznej i niezwykle wyszukanej warstwie tekstowej, jak "The Key", czy "Dark Beauty". Jesteś autorem tych tekstów? Jak doszło do powstania tak eklektycznej płyty?
M.: "Ten album jest taki, jak moment w którym powstawał... Dziwny , osamotniony... Zawarłem w nim wszystkie emocje, które były we mnie w tamtym okresie... Co prawda większość fanów oczekiwała zupełnie innego oblicza CHRIST AGONY, bo w jakimś sensie sam przyzwyczaiłem ich do tego na poprzednich płytach... Szczególnie po "Moonlight"... Tak, Jestem autorem polskich tekstów, tych z "Darkside", jak i tych z "Lucifer's Horns"..."

MS.: "Satan's Wept" wyszedł pod koniec ubiegłej dekady, zwracając się stylistycznie w stronę niezwykle popularnego wówczas symfo-black metalu. Dzisiaj uderzasz z albumem w sporej części death metalowym, który również - mniej lub bardziej przypadkowo wpasował się w pewien metalowy trend. Jak jest naprawdę - przywiązujesz większą wagę do tego co dzieje się wokół, czy po prostu palisz za sobą mosty stylistyk, w których powiedziałeś już swoje?
M.: "Staram się podążać własną drogą i przede wszystkim robić swoje... Zapewne jest różnica między tymi dwoma albumami, tak jak i zróżnicowany był Czas pomiędzy nagraniami tych materiałów... Ale jednocześnie chciałem pozostawić starego ducha MOON na nowym albumie... To, że zrezygnowaliśmy z instrumentów klawiszowych nie oznacza, że w kwestii partii gitarowych riffów pójdziemy w zupełnie innym kierunku... "Lucifer's Horns" jest płytą MOON z krwi i kości..."

MS.: Koncertowaliście już razem z AZARATH, HELL UNITED, czy NEOLITH. Mieliście okazję zaprezentować publiczności materiał z nowego "potwora"? Jak wyglądają reakcje na wasz powrót?
M.: "Tak, ponad rok temu mieliśmy taki krótki, aczkolwiek piękny wypad... Jak wcześniej już wspomniałem, skład zespołu nie był wtedy jeszcze w tamtym czasie sprecyzowany, więc zaprosiliśmy do z Gonthym do wspólnego grania Krissa i Hexena... Po jednej tylko próbie pocisnęliśmy razem... Utwory, które zagraliśmy nie miały jeszcze w owym czasie takich aranżacji jak na nagranym albumie, ale sprawdziły się nawet w tak pierwotnej formie... Przyjęcie było doskonałe!!! Dlatego też będę dążył do tego aby stanąć na deskach z MOON i zaprezentować cały materiał z nowego albumu..."

MS.: Polska stała się już pewnym symbolem metalowej jakości na muzycznej mapie świata. Kto robił i robi karierę za granicą - każdy wie. Przymierzasz się do tego samego? Są jakieś plany dystrybucji "Lucifer's Horns" na przykład za oceanem? Sądzisz, że nasz kraj jest zbyt ciasny dla niekonwencjonalnej muzyki?
M.: "Nie sądzę... Mamy w kraju mnóstwo zajebistych zespołów i cieszy mnie to tym bardziej, że większość z Nich jest przysłowiowym gwoździem w oko boga i religii tu panującej... Co do "Lucifer's Horns", to Czas pokaże, czy będzie ten album miał swoją premierę za oceanem... Na razie oczekujemy premiery tu w Polsce, jak i całej Europie... Myślę, że Bart z Witching Hour ma już jakiś plan, który pozwoli rozwinąć skrzydła za wielką wodą..."

MS.: Byłeś zaangażowany w masę projektów, z których działalnością studyjną bywało różnie. GILOTYNA czy NOX LUNARIS nagrali tylko po jednym demo. Z czego to wynika? Ciężko jest Ci znaleźć tych właściwych ludzi? Jak na chwilę obecną wygląda twoja aktywność w tak zwanych projektach pobocznych?
M.: "To była tylko raczej pomoc niż stała współpraca... wiesz - nie widzę w tym nic dziwnego, że pojawiłem się na kilku koncertach z GILOTYNĄ czy na nagraniach NOX LUNARIS... Ja po prostu uwielbiam Metal!!! I jeżeli mój czas pozwala mi na to, to czemuż by nie... GILOTYNA potrzebowała basisty na kilka sztuk, więc jako, że są moimi znajomymi to postanowiłem im pomóc, tak samo wyglądała sprawa mojego małego udziału w nagraniach NOX LUNARIS..."

MS.: Możemy traktować MOON jako pełnoprawny zespół? Dobrze czujecie się grając razem, czy traktujesz chłopaków jak muzyków sesyjnych, koncertowych, itp? Vizun gra już z Tobą w sumie pod dwoma szyldami...
M.: "W momencie nagrań albumu MOON tak było, teraz jest taki Czas, w którym Vizun wybrał swój udział w DEIVOS... Tak że jego udział na październikowej trasie CHRIST AGONY jest raczej niemożliwy... Nie dopiął pewnych rzeczy i kilka dni temu oświadczył , że nie może jechać... Każdy ma swoje priorytety, tak że nie mam do niego pretensji... Tylko trochę dziwi mnie to, bo o tej trasie wiedział już prawie rok temu, tak że na spokojnie mógł wszystko załatwić... Teraz postawił mnie w głupiej sytuacji, gdyż na miesiąc przed trasą musiałem poszukać perkusisty... nie wyobrażam sobie, aby CHRIST AGONY mogło zrezygnować z takiego wydarzenia jakim na pewno będzie trasa z DECAPITATED i HATE... Miejsce Vizuna zajmie Hellrizer, który swego czasu związany był z HATE... Co do MOON, to czas jeszcze pokaże..."

MS.: Niebawem ruszasz w trasę z takimi grupami, jak reaktywowane DECAPITATED, HATE, VEDONIST. Co zadecydowało o tym, że koncertujesz pod szyldem CHRIST AGONY mając świeżutki materiał projektu MOON? Szykujesz jakąś trasę z tym drugim zespołem?
M.: "Bardzo bym chciał promować nowy album MOON na koncertach, niestety nie zależy to tylko ode mnie.. jak sam wiesz, potrzebny jest do takich działań cały zespół... Być może w jakimś momencie do tego dojdzie, gdyż materiał zawarty na "Lucifer's Horns" jest doskonały na koncerty i sprawdza się znakomicie... Na próbach przed nagraniem było sporo ekspresji i niesamowitej energii, którą można byłoby powtórzyć... Jeżeli do tego dojdzie, na pewno się Tam spotkamy!!!"

MS.: Tradycyjnie: trzy słowa do czytelników Mrocznej Strefy... Dzięki za wywiad. Pozdrawiam!
M.: "AvE!!! Dzięki za Czas i rozmowę. Do zobaczenia na koncertach!!! Czeka Nas Prawdziwe Piekło w październiku!!!"

autor: Kępol (wrzesień 2010)



<<<---powrót