Wywiady

Nie ma się co czarować, powoływać na gigantów sprzed lat, czy zalewać oczu mydlanymi snami o tym, co ten czy tamten zespół mógłby osiągnąć 'gdyby'. Polski thrash ma się nieźle wyłącznie pod powierzchnią przysłowiowej ziemi i to jeszcze w wybranych swych 'bunkrach'. Czy składanka "Thrashing Damnation - Thru Compilation" zmieni tu cokolwiek? Czy za jej sprawą pewne nazwy dadzą radę ujrzeć światło zarannej gwiazdy na polskiej ziemi? A może ich muzyczny przekaz odbije się gromkim echem w podziemnych tunelach obcych ziem? Na razie można wyłącznie gdybać, choć nagrania takich grup jak FORTRESS, WAR-SAW czy INTOXICATED cechuje wystarczający potencjał sprawczy, by za jakiś czas fani thrash metalu w UK, USA czy Nowej Zelandii wymienili ich nazwy zaraz za EVIL, HAVOK, WARBRINGER czy DIAMOND PLATE. Gdy tak czytałem sobie dość wyczerpujące odpowiedzi jakie Mekong i Uappa udzielili na moje pytania, odniosłem wrażenie, że wydanie rzeczonej kompilacji pachnie troszeczkę podżeganiem do rewolucji. Roznoszeniem ulotek, rozsyłaniem po domach czarno-białych masek rodem z wiadomo jakiej, genialnej produkcji filmowej, tak ochoczo zakładanych na twarz przez ludzi protestujących niegdyś przeciwko ACTA? Pozostaje tylko życzyć tym zespołom podobnego 'happy endu' co w filmie i zachęcić Was do lektury!

Mroczna Strefa [Kępol]: Witam! Sądząc po tym od kogo wypłynęła inicjatywa stworzenia składanki "Thrashing Damnation - Thru Compilation" można powiedzieć, że polskie, metalowe podziemie po raz kolejny wzięło sprawy w swoje ręce. Nie wydaje się to dziwne, że ów pomysł padł ze strony muzyków, a nie wydawców?
Mekong MinEtaur [TRRORDOME, FORTRESS]: "Widocznie wydawcy nie dowierzają temu thrashowemu 'renesansowi' i czekają aż moda przejdzie. Wolą chyba zajmować się sprawdzoną w Polsce sceną death i black metalową. Nie masz wrażenia, że thrashowy underground jest traktowany trochę po macoszemu? Same gimbusy, pozerstwo i moda, która lada moment przeminie... Po co się tym w ogóle zajmować?"
Uappa Terror [TERRORDOME]: "Siema! Komercyjni wydawcy interesują się bardziej tym z czego są pieniądze. Owe bandy na składaku kabony nie trzepią, a jako, że ich muza wydaje nam się interesująca, postanowiliśmy zrobić coś, co pozwoli nam częściej grać gigi i ukazywać, że pomimo że jesteśmy z odległych miast, to trzymamy się w kupie."

MS.: Opowiedzcie coś więcej na temat całego przedsięwzięcia. Jak zrodził się pomysł? Jakie cele postawiliście przed sobą w związku z zebraniem materiału na "Thrashing Damnation"?
M.: "Gdzieś na jesieni 2011 r. wpadłem na pomysł, żeby zrobić właśnie taką składankę polskich kapel thrashowych, powiedziałem o tym Uappie, na co on stwierdził, że też o tym właśnie myślał. Więc zabraliśmy się do dzieła: Uappa miał zająć się stroną graficzną tego wydawnictwa, a ja całą resztą, czyli zebraniem zespołów, wybraniem numerów, kasą etc. Właściwie od razu uderzyliśmy do Piotrka z Defense z zapytaniem czy nam to wyda. Jako że pomysł mu się spodobał zajebiście, to po dogadaniu szczegółów przystąpiliśmy do dzieła. Jedynym celem wydania tej kompilacji była promocja thrashowych zespołów z polskiego undergroundu, które na to zasługują, bo kopią dupska niemiłosiernie. Wiadomo, że lepiej, łatwiej i taniej jest wysyłać po świecie jedną płytkę, na której można usłyszeć po 2 zajawkowe kawałki 10 zespołów niż żeby każdy z tych bandów musiał swoje demo/promo/płytę wysyłać osobno. Poza tym im więcej zespołów jest w coś takiego zaangażowanych tym szersze jest potencjalne grono odbiorców: po pierwsze koncerty - każdy gdzieś gra co chwilę, i każdy gdzie indziej, a zawsze się ktoś znajdzie na koncercie, kto nabędzie tę płytę. Po drugie znajomi (a nazwijmy ich szumnie 'fanami'!) - każdy zespół ma swoje własne środowisko i kanały dystrybucji, po trzecie, wreszcie - zawsze każdy wysyła płyty do trochę innych zinów/portali/wydawnictw etc. Tym sposobem jeden zespół, promując siebie, promuje też pozostałe. W kupie raźniej."
U.: "Doskonale Mekong to przedstawił! Nic dodać, nic ująć. Jestem za integracją polskiej sceny! Poza tym lubię przeróżne wydania płyt CD, DVD, więc możliwość zrobienia grafik (skład książeczki) i zajęcia się wydaniem były dla mnie wielką frajdą. Promocja jest łatwiejsza niż w przypadku wydania własnej płyty, więc informacje dotrą szybciej i do szerszego grona odbiorców."

MS.: Jak wiele pracy kosztowało Was ogarnięcie tego czym jest wspomniana kompilacja? Kiedy zrodziła się owa idea i kiedy pojawiły się pierwsze działania odnośnie wcielenia jej w życie?
M.: "Idea zrodziła się, jak wspomniałem, na jesieni 2011 r. Temat zaczęliśmy ogarniać gdzieś w październiku - wtedy rozpoczęło się kompletowanie składu. Płyta miała początkowo wyjść już w styczniu, ale jak to zawsze bywa w takich przypadkach, przytrafiła się nam parotygodniowa obsuwa i "Thrashing Damnation" ukazała się ostatecznie w lutym. Ogarnięcie tego tematu wcale nie było rzeczą łatwą, co oczywiste, biorąc pod uwagę fakt, że mieliśmy tu do czynienia z 10 różnymi zespołami, w których grają zupełnie różni ludzie - jedni dostarczyli wszystko już w listopadzie, inni dopiero w styczniu. Zresztą, w niektórych przypadkach inaczej się nie dało, bo dane numery były dopiero w trakcie nagrywania. W każdym razie z jednymi było łatwiej z innymi trudniej: Ci czekają na wypłatę, tamci cisną kolesia w studiu, bo wysyła im kawałki już od 3 tygodni, a inni z kolei są tak niezorganizowani, że nie możesz się doprosić o przesłanie podstawowych informacji o zespole, bo jeden członek zwala to na innego. Potem się nagle okazuje, że kolo, który był już dograny na zrobienie okładki, nie będzie w stanie tego zrobić na czas ze względu na jakieś sprawy osobiste... Całość przekazaliśmy w końcu Piotrkowi w styczniu i... okazało się, że wyniknęły jakieś kolejne problemy, ale nie będę w to już wchodził, bo to jego działka. Ostatecznie składak wyszedł w lutym 2012 r."
U.: "Niestety napotkaliśmy wiele problemów, ale koniec końców wszystko ładnie poskładaliśmy w całość. Było to mnóstwo wykonanych telefonów, praca magisterska napisanych mejli, ale dzięki temu możemy teraz odpowiadać na ten właśnie wywiad! Najgorsze były chyba poprawki graficzne, bo nie jestem profesjonalistą w obróbkach graficznych. Poza tym gusta są różne i każdy chciałby coś zmienić. Koniec końców, z tego co mi wiadomo, to wszyscy są zadowoleni."

MS.: W jaki sposób uformował się oddział thrashersów, którzy dostarczyli swoje nagrania? Zauważyłem, że każdy z tych zespołów był aktywny na scenie od jakiegoś czasu. Te nazwy ciągle pojawiały się przy okazji supportowania bardziej znanych przedstawicieli metalowego naparzania, czy też mniejszych koncertów. Miało to jakieś znaczenie przy wyłanianiu szczęśliwców, których utwory znajdą się na zbiorku?
M.: "Nie. Żaden z wymienionych powodów nie miał najmniejszego wpływu na skład tej kompilacji. Jedynym i wyłącznym kryterium doboru zespołów, jak i poszczególnych kawałków, było to czy moim subiektywnym zdaniem kopią one dupę. Staram się śledzić na bieżąco polskie thrashowe załogi z nowej fali już od paru lat, oczywiście nie znam wszystkich, ale jestem pewien, że słyszałem zdecydowaną większość - i muszę powiedzieć, że 80% zespołów twierdzących, że 'napierdalają thrasha', 'nie biorą jeńców' albo 'SLAYER kurwa!', gra taką jebaną srakę, że chuj boli. Mimo to, tych wartościowych nadal pozostaje całkiem spora liczba. Skoro zatem pomysł i inicjatywa wyszły ode mnie, to zarezerwowałem sobie wyłączne prawo do wyboru kapel według własnego widzimisię, a mając niejakie pojęcie o tym, co kto gra i jak gra, wybrałem te, które mi się najbardziej podobają. Jeśli ktoś ma jakieś pretensje czy uwagi odnośnie składu kompilacji, to proszę je kierować do mnie... Chociaż nie, w cewce od chuja mam zdanie innych i pierdoli mnie to po całości! Według mnie skład jest zajebisty, chociaż oczywiście nie znalazło się na tej płytce wiele zespołów, które chętnie bym tam widział. Jedni (jak np. śląski MENTHRASS albo trójmiejski DRILLER) nagrania mieli tylko z garażu. Inni (jak np. RAZOR OF DEATH) woleli się skupić na pracy nad pełną płytką. HEADBANGER był całkowicie w rozjazdach po świecie, a poza tym oni są już związani kontraktem z Kill Again Rec. i byłby problem. VAIN CREATION byli wtedy w zupełnej rozsypce, mieli dopiero odbudowywać zespół. Z kolei z jednym kolesiem z VIOLENT STRIKE ustaliłem wstępnie, że ten zespół wejdzie na płytkę, po czym kontakt się urwał. Kolo nie odbierał ode mnie telefonów, nie odpisywał na smsy, maile, wiadomości na facefucku, po 3 tygodniach czekania, skontaktowałem się w końcu z jego kolegami z zespołu i okazało się, że oni w ogóle nic nie wiedzą, ale obiecali mu przypomnieć, żeby się ze mną jakoś skontaktował - i na tym się skończyło. Było też kilka zespołów, które same się do nas zgłosiły, żeby się na tę składankę dostać (był nawet jeden blackmetalowy!), ale albo były chujowe na maksa, albo nawet ok, ale nie wytrzymywały jednak konkurencji innych."
U.: "Zgadza się!"

MS.: Sami przedzieraliście się przez pełne albumy studyjne tych kapel w celu wyłuskiwania perełek, czy raczej zostawiliście wolną rękę ich autorom, dając im możliwość dowolnego zaprezentowania się?
M.: "Przy doborze poszczególnych kawałków byłem już bardziej elastyczny, tzn. wyglądało to tak, że oczywiście przedstawiałem zespołowi, które numery proponowałbym na tę kompilację, z sugestią, że naprawdę miło by było, gdyby to właśnie one się tam znalazły, ale jeśli zespół ma inne propozycje, to się bardzo upierał nie będę, byleby tylko kopały mi dupsko i brzmienie nie było masakrycznie chujowe, no i oczywiście, żeby łączny ich czas oscylował gdzieś w okolicach 8 minut. Żałuję teraz trochę, że się zgodziłem na te 2 lajwy ŚWINIOPASA, bo chociaż sam pomysł ich wrzucenia celem urozmaicenia trochę płytki był całkiem niezły, a ich brzmienie, choć nie jest aż tak chujowe, jak to twierdzą niektórzy, najwyższych lotów też nie jest, to jednak trochę te kawałki odstają od reszty i uważam obecnie, że można to było zrobić lepiej, wrzucając ich regularne nagrania."
U.: "Jestem zagorzałym miłośnikiem porządku, harmonii w naturze, swoistej symetryczności obiektów geometrycznych oraz za równouprawnieniem kobiet i mężczyzn (jak witam się w gronie to nigdy nie zaczynam od kobiet tylko idę jak leci, kto bliżej - ponoć to złe, ale mam za to porządek w pokoju) i mi te numery ŚWINEK na żywo strasznie nie pasowały! No niestety ŚWINIOM kompilacja zbyt wielu przychylnych opinii nie przyniosła. Myślę jednak, że te dwa numery live pomimo, że są gorsze od całej reszty i odstają od całego składaka, to stanowią dość fajny rarytas dla ich dotychczasowych fanów, którzy płytę nabyli."

MS.: Jesteście muzykami takich zespołów jak FORTRESS czy TERRORDOME, których nagrania, w sposób jak najbardziej uzasadniony, również trafiły na tą kompilację. Jak czuliście się występując niejako w dwóch rolach, a mianowicie - dostarczycieli utworów i tych, którzy trzymali pieczę nad całością?
M.: "Na pewno czułem się biedniejszy, bo musiałem bulić kasę za 3 moje zespoły, które wyszły na tej składance..."
U.: "Chleb powszedni. Zazwyczaj sami wydajemy własne albumy, więc na pewno nas to nie przerasta (nie biorę pod uwagę finansów, które akurat nas biją bardzo po kieszeni - takie hobby)."

MS.: "Thrashing Damnation" został wydany przez Piotra Popiela z Defense Records. Jaką, tak dokładnie, rolę odegrał on w całym 'przedstawieniu'? Jest on wyłącznie wydawcą, który pozytywnie odpowiedział na Waszą propozycję, czy może jednak wspomógł Was jakimiś konkretnymi działaniami? Wasza trójka zamyka grono osób zaangażowanych w ogarnięcie i wydanie tytułu?
M.: "Gdy już wszystko było gotowe, skład skompletowany, kasa zebrana, okładka narysowana, grafiki stworzone przez Uappę, przekazaliśmy to wszystko Piotrkowi, który przerobił to na 1000 szt. eleganckich, zafoliowanych, pięknych CD w jewel case?ach. 300 szt. zostało przeznaczonych na wysyłki, promocje i pokrycie dodatkowych kosztów produkcji, zaś pozostałe 700 powędrowało po równo do każdego zespołu. Piotrek oczywiście wspomógł nas tym, że rozesłał te płytki po Polsce i po świecie, a także tym, że załatwił jeszcze tłoczenie dodatkowego 1000 szt., które zostały dołączone (tyle że bez bookletu, samo CD i tracklista) do drugiego numeru czasopisma Musick. Poza naszą trójką trzeba jeszcze wspomnieć, że okładkę wykonał Biauy, który robił już wcześniej okładkę do płyty FORTRESS, grafiki w środku bookletu TERRORDOME i okładkę do splita TERRORDOME z chilijskim DEKAPITED, który ukaże się niebawem."
U.: "Piotrek to dobry kompan i całe jego działanie polegało na pośrednictwie w załatwieniu wszelkich trudniejszych dla nas spraw z tłocznią i drukarniami, bo gość wydaje płyty od lat i jest w tym biegły. Jak Mekong wspomniał, Piotrek zajął się wysyłkami i wymianami oraz wrzuceniem składaka do gazety Musick."

MS.: Wszędzie tam gdzie składa się do kupy podobną rzecz zawsze pojawia się kwestia tzw. spójności. Niby każdy wie, że różne nagrania mogą trafić na takie coś, a mimo to sądzę, że warto postawić się w roli słuchacza, który wkłada blaszkę do odtwarzacza. Na "Thrashing Damnation" trafiły kompozycje żeńskowokalnego METALIATOR, koncertowy numer ŚWINIOPASA, czy crossoverowe petardy TERRORDOME, co stanowi pewną odmianę dla słuchacza i można doszukać się jeszcze innych, drobniejszych niuansów przesądzających o wyjątkowości tej czy tamtej kompozycji, choć nie da się nie zauważyć, że jakieś 90% materiału to w zupełności staroszkolny, inspirowany amerykańską sceną, thrash metal. Wynika to z retro kierunku, w jakim zmierza obecnie większa część tej sceny (nie tylko u nas) czy świadomie chcieliście postawić na taki a nie inny rodzaj grania? Przemyśleliście ustanowienie odpowiedniej równowagi pomiędzy spójnością, a różnorodnością materiału, który znalazł się na płycie, czy jest ona wyłącznie dziełem przypadku?
M.: "Kwestia spójności/różnorodności jest w zasadzie dziełem przypadku, bo było to kryterium wtórne, zupełnie nie brane pod uwagę przy doborze zespołów/kawałków. Jedynym kryterium, jak już wspomniałem, był mój własny gust. To naturalne, że skoro wszystkie zespoły na tej składance grają thrash, to będzie ona w jakiejś mierze spójna, z kolei z drugiej strony zespoły te prezentują odmienne spojrzenia na ten gatunek i poruszają się w stylistykach reprezentujących całą gamę możliwości: od niemalże heavymetalowego THERMITA po lekko deathujący PSYCHOPATH, od melodyjnego TRAKTORA, po nakurwiający bez litości crossoverowy TERRORDOME. Polskie teksty ŚWINIOPASA i METALIATORA dodają tylko kolorytu na tle pozostałych anglojęzycznych załóg. Właśnie mi uświadomiłeś, że faktycznie większość kapel znajdujących się na tej kompilacji hołduje bardziej amerykańskiemu graniu... Myślę, że tak się po prostu teraz gra. Kapele wzorujące się na Niemcach to albo chujowe wypociny evil dzieciaczków, albo kapele, które grając całkiem w pytę, idą jednak za bardzo w stronę death albo black metalu - efektem jest za mało thrashu w thrashu."
U.: "Może od strony technicznej: Raczej żadna składanka zainspirowana totalnym D.I.Y., robiona po małych kosztach przez maniaków nie będzie spójna. No chyba, że wyłoży się kasę na ponowny master numerów, szczegółowe wyrównywanie poziomów oraz ułożenie numerów tak, aby stanowiły pewien porządek. Nie jesteśmy wielkimi wydawcami, nie jesteśmy wytwórniami, więc to zbędne, bo promujemy wyłącznie kapele w ich wczesnym stadium rozwoju."

MS.: Wspomniałem o amerykańskim thrash metalu, lecz było to uogólnienie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że ktoś może zapytać: a co z DESTRUCTION, ONSLAUGHT czy choćby nawet polskim WOLF SPIDER? Będzie miał wiele racji, choć odnoszę wrażenie, że to właśnie granie zza oceanu ukształtowało współczesną scenę vintage thrash metalową, bo i w sumie przecież stamtąd się ono wywodzi. Thrash metal przybrał wiele postaci. Mieliśmy przecież i crossover i techniczną i bardziej melodyjną odmianę tego stylu grania. Jak sądzicie - czemu akurat ten oldschoolowy, amerykański rodzaj grania jest dziś najbardziej popularny?
M.: "Łooo kurwa ? nie wiem."
U.: "Wszystko przyszło zza oceanu, z Ameryki. Tak jak McDonalds, Coca-Cola i parę innych firm. Na szczęście Thrash nie wywołuje chorób, no może jedną - uzależnienie od napierdalania. Ciężko mi stwierdzić, czy ta muza akurat jest tak popularna. Przyjmijmy, że jest dla nas. Kilka zachęcających czynników to: piwo i pizza - zajebista impreza, szybkie tempa, nie trzeba pedalskiej elektroniki, wyjebiste katany i kurewski moshpit. Poza tym integracja ze sceną czy to punk, HC, czy też death metal? Thrash jest w kurewkę uniwersalnym zjawiskiem, ale też w chuj oryginalnym! Czego chcieć więcej?"

MS.: ŚWINIOPAS reprezentuje na kompilacji ciut luźniejsze i bardziej humorystyczne granie i takie zespoły również, niewątpliwie są potrzebne. Pozostała część repertuaru to, nie licząc drobnych niedociągnięć u niektórych zespołów, materiał dość zdyscyplinowany, precyzyjnie zagrany, świetnie skomponowany i brzmiący naprawdę zawodowo. Słucham takiego FORTRESS, INTOXICATED czy WAR-SAW i myślę sobie: EXODUS, TESTAMENT, OVERKILL by się nie powstydzili takiego przyładowania! Jak ważny był dla was profesjonalizm nagrań przy doborze materiału? Nie chodziło może o zwrócenie uwagi na oczywisty - choć właśnie nie dla wszystkich - fakt, że zespoły działające w podziemiu są w stanie zabrzmieć jak najbardziej profesjonalnie?
M.: "Dobre brzmienie kawałków na tej kompilacji było od początku jednym z głównych założeń (wyjątkiem są tylko te lajwy ŚWINIOPASA, które trochę odstają - ale jak na lajw, to myślę, że są git). Chcieliśmy uniknąć sytuacji, że wychodzi kolejny składak, na którym znajdują się byle jakie zespoły, pierwsze lepsze z brzegu, byle tylko coś tu wepchnąć, z byle jakim brzmieniem, gdzie nagrania zajebiste przeplatają się z chujowymi na maksa. Założeniem tego wydawnictwa od początku była pełna profeska, zarówno pod względem zawartości, jak i zewnętrznego wyglądu całości. Dlatego, jak mówiłem, kilka naprawdę wartościowych zespołów się na nim nie znalazło właśnie ze względu na brak nagrań na odpowiednim poziomie."

MS.: To teraz może trochę prowokacyjnie: Czemu akurat thrash? Nie mieliście dość takiego grania pod swoimi własnymi szyldami?
M.: "Thrash to nasza muza - tyle w temacie. Zresztą jak dla mnie całe to pierdolenie o modzie, pozerstwie, gimbusach w katanach i o tym, jak to niektórzy są true, bo mają po 40 lat i słuchali thrashu 25 lat temu, można o kant dupy rozbić. Ja pamiętam jeszcze jak pod koniec lat 90-tych w Polsce królował death i black, nie było kataniarzy, wszyscy mieli glany, kostki, bojówki i, malując ryje, biegali w nocy po lasach z nożami kuchennymi. Jak sobie sprawiłem wtedy białe spierdalacze, to się śmiali ze mnie zarówno 'normalni' ludzie, jak i true metalowcy. Z Krasikiem w TRAKTORZE graliśmy tylko we dwóch, bo nikt thrashu nie słuchał (nie mówię tu o paru topowych zespołach) i nikt go nie chciał grać. I pamiętam dobrze, jak nas to wkurwiało i jak marzyliśmy właśnie o takim odrodzeniu, jakie można teraz zaobserwować. I jak teraz słyszę te obiegowe zarzuty najprawdziwszych metalowych prawdziwków, to mnie osobiście skręca. Nigdy nie zrozumiem filozofii typu: 'tak bardzo kochamy thrash metal i takimi jesteśmy przechujami thrashowcami, że najbardziej byśmy chcieli, żeby thrashu już nie było, a jak jest, to trzeba zrobić wszystko, żeby go zwalczyć - bo thrash, to nie thrash'. Osobiście w dupie mam, czy to jest chwilowa moda, która się za dwa lata skończy, nie obchodzi mnie wiek kolesi, którzy wchodzą na scenę, tylko to, co na niej prezentują, wyjebane mam na to, czy ktoś popierdala w katanie i jajogniotach, czy w wełnianym sweterku od mamy. Ja się po prostu kurwa cieszę, że znowu jest masa ludzi, którzy słuchają tej samej muzy, co ja, cieszę się, że są załogi, z którymi można zagrać wspólne gigi, że są koncerty, na które się można przyjść, żeby posłuchać dobrej muzy, że powstaje sporo nowych ciekawych nagrań... Jebać malkontentów!"
U.: "Jebać! Ja też się cieszę!"

MS.: Polska jest krajem, który dość szybko reagował na rockową (w szerszym ujęciu) muzę każdego rodzaju. Scena death metalowa to już chyba nasza narodowa chluba [śmiech]. Zespoły grające w tym kraju cechuje wprawdzie, pewien specyficzny rodzaj feelingu, choć wszystkie one wzorują się na tym, co zostało już kiedyś powiedziane poza granicami państwa. Jaką rolę - Waszym zdaniem - Polska odgrywa w renesansie thrash metalu?
M.: "Według mnie, niestety dosyć cienką. Chodzi mi oczywiście o ujęcie globalne w tym aspekcie, że w Polsce są znane zespoły z USA, Ameryki Południowej, Wielkiej Brytanii, Niemiec czy różnych innych krajów Europy, za to polskie zespoły poza granicami naszego kraju już nie bardzo. I osobiście uważam, że nie wynika to z faktu, że prezentujemy się gorzej, tylko z tego, że brak jest zupełnie promocji. Stąd między innymi pomysł na tę składankę."
U.: "Nie lubię polskiej muzy jaką słyszę w radiach rockowych i w necie. Muzyka w naszym kraju to dno tak mulaste, że pasowałoby osuszyć to bagno. Z metalu: BEHEMOTH mnie nie jara, fenomenu VADER'a nie zrozumiem, choć słuchałem wiele za młodu, na resztę szkoda czasu, bo można by gadać i gadać. Cała zajebista muza zamknięta jest w undergroundzie i jest to tylko garstka kapel thrashmetalowych, które mam nadzieje, zaczną wspierać się jeszcze bardziej! Taki był główny cel kompilacji!"

MS.: Dzieki wielkie za odpowiedzi!
M.: "Dzięki za pytania!"
U.: "Do jasnej Anielki, już koniec? A ja się dopiero rozkręcam. No to w takim razie dziękuję za możliwość wylania kielicha swoich żalów, smutków oraz przedstawienia wizji końca świata. Pamiętajcie aby kupić składaka i opierdolić doń pizzę i wychylić niejeden browar podczas słuchania. Yo!"

autor:  Kępol (grudzień 2012)



<<<---powrót