| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ETERNALOVERS

"Silence of Sorrow"

własna produkcja zespołu (CD 2011) 

Miłość dwojga ludzi - nie istotne jak pojęta - potrafi najwidoczniej obudzić w nich rozległe pokłady kreatywnej energii. Metalowa brać dokładnie wie co robić z tego typu 'niepotrzebnymi projekcikami', jednak każdy, kto zna albumy PECCATUM, a jego muzyczne pole widzenia nie zamyka się w obszarze machania łepetyną przy dźwiękach pierwszego dema najbardziej podziemnego zespołu w historii najmniej popularnej konwencji, wie o czym rozprawia się powyżej. ETERNALOVERS z muzyką metalową nie ma, wprawdzie, za wiele wspólnego, ale do kategorii takich 'małżeńskich' tworów, jak najbardziej można go zaliczyć. W swym muzycznym portfolio mają już jedno promo i jeden, recenzowany właśnie przeze mnie, album o niekoniecznie dużych gabarytach czasowych, za to o gigantycznej wartości artystycznej. Nie obyło się bez pewnych zapożyczeń, gdyż już na samym starcie zostaje nam zakomunikowane, że wspomniana dwójka czuje swoistą pokorę przed twórczością swoich mistrzów. "Tribute To Komeda" to utwór, który zgodnie z tytułem, pochyla się przed twórczością jazzowego pianisty, Krzysztofa Komedy, cytując w wydaniu dosłownym fragment twórczości wspomnianego. Już na tym etapie słychać, że to nie lada gratka dla fanów elektronicznej, odjechanej muzyki. Nie ma tu (nad czym płakać nie zamierzam) skocznych bitów i całej feerii wygenerowanych, bardziej przez laptop niż przez jego użytkownika, plastikowych dźwięków. Napotkamy tu za to psychodeliczny trip hop/ambient o dojmująco mrocznym zabarwieniu i sporej sile oddziaływania. Partie pianina jak z najbardziej przerażającego horroru, bit odmierza miarowo sekundy tej czarnej godziny, klawisze hipnotyzują nie wysuwającym się na czoło, ale nie dającym się zapomnieć tematem, subwoofer odzywa się smolistym dołem. Do "My Silence" nakręcono czarno-biały teledysk i od strony formy jest to kawałek rzeczywiście dość ciekawy, nie pozbawiony żywych, gitarowych dźwięków, delikatnych kobiecych wokaliz i opętańczych, graniczących z growlem (acz nieporównywalnie bardziej subtelnych), męskich melodeklamacji. Słychać od razu, że nie jest to ambientowe plumkanie bez sensu, że muzyka wciąga, że tworzy odpowiedni nastrój, a paleta budzących się w nas uczuć jest odpowiednio szeroka. Potwierdzają to kolejne kompozycje, wśród których pragnę zdecydowanie wyróżnić utwór "Kochać i tracić", pożyczający od Leopolda Staffa linijki swego tekstu. Wiersz zalicza się do tych utworów literackich, które już w formie czysto czytanej potrafią głęboko poruszyć, a to co Luna i komponujący na potrzeby szyldu Alphard, za przeproszeniem, odjebali w kwestii jego interpretacji woła o najwyższe wyrazy uznania! To nie jest muzyka, to jest muzyka, literatura i teatr w jednym! Jeżeli duet pójdzie w przyszłości w kierunku tak udanych eksperymentów, będą mieli w mej skromnej osobie swego wiernego wielbiciela! Zarejestrowany w North Studio album "Silence of Sorrow" to rzecz z innego świata, warta o wiele więcej niż definitywna większość banału, jaki obecnie się promuje. Intrygująca, doskonale skomponowana i perfekcyjnie wyważona muzyka.

ocena:  9/ 10

www.myspace.com/eternalovers2010


www.mmtrojmiasto.pl/392821/2011/11/13/eternalovers-nominowany-do--z-garazu?category=news


autor: Kępol



<<<---powrót