| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ZARAZA

„Spasms of Rebirth”

własna produkcja zespołu (CD 2017) 

Wbrew pozorom, nie jest to kolejny polski zespół z cyklu ‘nazwijmy się po naszemu’. I chociaż gdzieś tam polskie korzenie tkwią w jednym z dwóch muzyków tego bandu (o tem potem ;-), to same dźwięki wynikają raczej z tradycji anglosaskich czy ewentualnie skandynawskich. Z jednej strony rytmika, mechaniczność i klimat wywodzą się od industrialnej legendy GODFLESH, a z drugiej ożywione jest to nieznacznie negatywną emocjonalnością sludge/doom metalu i złowrogą aurą black metalu. Rzecz w tym, że ZARAZA powraca po piętnastu latach przerwy i ponoć zaczynali w 1993 roku, ale nie mam pojęcia czy prezentowali się w zbliżony sposób, choć podejrzewam, że tak. Nie można ich jednak określać mianem pionierów, bo ‘pies z kulawą nogą’ o nich słyszał i ja osobiście nie znam osoby, która by pamiętała tę nazwę. Muzycy tego duetu działają w oddaleniu od siebie, gdyż jeden z nich mieszka w Kanadzie, a drugi w (sic!) Ekwadorze. Nie przeszkadza to oczywiście w graniu nieśpiesznych, mozolnie budowanych utworów, które niczym automat w fabryce wybijają dość monotonny rytm, a ten przekłada się na partie gitar, wklejane tu i ówdzie sample i świadomie ‘brzydkie’ wokale, często ponakładane na siebie, bo z tego, co mi wiadomo, tak obsługujący gitary, bas i automat perkusyjny Jacek Damaged aka The DoomHammer aka Jacek Furmankiewicz, jak i zajmujący się samplami i klawiszami Brian Damage aka Grzegorz Hauso v Doom używają na „Spasm of Rebirth” swoich strun głosowych. Trudno tu jednak wyróżnić (poza jednym, o czym za moment) jakikolwiek utwór, a tych na płycie jest sześć i są do siebie raczej podobne, choć fani takiego industrialnego metalu z brudno-sludge’owymi konotacjami i niepokojącego klimatu mogą oczywiście posłuchać tego, co ci muzycy przygotowali po tylu latach milczenia. Nie będzie im łatwo się przebić w obecnych, pełnych różnorakich dźwięków czasach, oj nie będzie… Polskich fanów oczywiście powinien zainteresować ostatni na płycie „Wulkan”, bo tak jak nazwa mogła by być wyszukana przez kogokolwiek w necie, to tutaj już przypadku nie ma i tekst tego kawałka jest jak najbardziej w naszym ojczystym języku. Zainteresowanych zapraszam do wsłuchania się, bo jest to, jak by nie patrzeć, duża ciekawostka. 
 

ocena:  6,5/ 10

www.facebook.com/zarazadoom


zaraza.bandcamp.com


autor: Diovis



<<<---powrót