| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

POSTMODERN COFFIN

"This Morbid Coil"

własna produkcja zespołu (CDR 2010) 

Ciekawe rzeczy się dzieją. Kutnowski ALASTOR zaskoczył in plus swoim ognistym, thrash'owym powrotem, chodzą słuchy, że ich ziomkowie z NIGHTMARE też wracają i być może w końcu nagrają "materiał życia", a na podziemną arenę wkroczył też nowy twór - POSTMODERN COFFIN. I znowu mamy do czynienia z zespołem, który gra niemodnie, nie jest trendy, ale na tyle mnie zaciekawił, że nie potrafię powstrzymać się z wyrokowaniem, że są w stanie trochę namieszać. Już zdążyli zaskoczyć swoim debiutem pt. "This Morbid Coil", którego tytuł jest dla mnie parafrazą zajefajnej nazwy THIS MORTAL COIL - muzycznie odległej, acz dla obeznanych z tematem ważnej. Tu jednak nie mamy do czynienia z przestrzennymi dźwiękami, choć kutnowska kapela obraca się w metalu bardziej klimatycznym, aniżeli ekstremalnym. Korzeniami tkwią mocno w death/doom metalu sprzed około półtorej dekady, więc chcąc nie chcąc będą porównywani na przykład z PARADISE LOST. W sześciu autorskich numerach czuć tego ducha, czuć dużą dawkę emocji i odpowiednio zbalansowany feeling, który czerpie zarówno z death metalowych środków, jak i właściwie dozowanego grania z atmosferycznych peryferii metalu. Najlepszym przykładem jest "Seasons of Mist", bo dawno już nie słyszałem tak ładnie zbudowanego numeru opiętego balladową klamrą na początku i na końcu. Nawet napiszę, że dzięki tego typu czystym wokalizom wplecionym między growle i wrzaski POSTMODERN COFFIN ma duże szanse, by zabłysnąć i wyróżnić się na krajowym i nie tylko podwórku. Podczas gdy CARNAL odpłynął w bardziej rock 'n rollowe klimaty, to autorzy "This Morbid Coil" mogą zająć ich dotychczasowe pozycje. Ważne jest też to, że tutaj nie ma niepotrzebnych dłużyzn - po prostu kawałki trwają tyle, ile powinny. I rzecz jeszcze jedna - równie istotna: POSTMODERN COFFIN wciąż kombinuje, choć przy tym nie oddala się od myśli przewodniej. W "The Painted God" nawiązuje do death metalu, w "Denial" korzysta z thrash'owych riffów, a "Acta Est Fabula" łączy elementy grania pokręconego, lekko symfonicznego i death/doom'owego. Przez cały materiał z kolei przewija się wiele gitarowych solówek na bardzo wysokim poziomie, co też świadczy o tym, że nie uświadczycie tu tak modnego ostatniego grania stu tysięcy riffów na jeden utwór, za to bez żadnych ozdobników. I - uwaga! - na materiale nie usłyszycie klawiszy, choć pewnie większość mogłaby się po tym opisie tego spodziewać. Jedyne większe zastrzeżenie mam do wyboru bonusa w postaci covera "God of Thunder" KISS, bo nijak nie potrafi się wpisać w pozostałe, zgrabnie zapodane kawałki, ale powiedzmy, że tak miało być. Z tego powodu nie będę obniżał drastycznie oceny, bo wierzę, że ta kapela może w przyszłości jeszcze sporo zdziałać.

ocena:  8/ 10

www.postmoderncoffin.pl


autor: Diovis



<<<---powrót