| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

FANTHRASH

"Trauma Despotic"

własna produkcja zespołu (CD-EP 2010) 

Nigdy wcześniej nie zetknąłem się z tą nazwą, chociaż mogła przemknąć przez któryś z zinów, jakie trzymałem w swoich łapskach w końcówce lat 80-ych. Przed upadkiem komuny wolałem jednak słuchać radia, bo tam - w przeciwieństwie do rozchwianej sytuacji politycznej - rozkwitało krzewienie wszelkich dźwięków, których za cholerę nie uświadczycie w obecnie działających, dużych stacjach radiowych. Wyobrażacie sobie utwory VENOM czy SLAYER'a zapodawane w godzinach popołudniowych w publicznym radiu? A tak właśnie było :) W takich czasach zaczynali grać muzycy FANTOM, później przemianowanego na FANTHRASH. Pierwsza thrash metalowa kapela w Lublinie, która nie pozostawiła po sobie nic poza dwiema koncertowymi taśmami i jedną demówką nagraną już u schyłku działalności, w 1990 roku. Po latach wielu powrócili do grania, ale dopiero pod koniec pierwszej dekady XXI wieku zarejestrowali trzy numery, które teraz krążą po Polsce w postaci zgrabnego digipaka wydanego własnym sumptem przez zespół. Z oryginalnego składu pozostali gitarzysta Grzegorz "Greg" Obroślak i basista Mariusz "Mary" Ostęp, a wokalista Less także otarł się o grupę na samym początku. Jedynym świeżakiem jest drugi gitarmen Wojciech Piłat. Czego można więc się po nich spodziewać na "Trauma Despotic"? Wydawać by się mogło, że powinni zastosować tak zwany "powrót do korzeni", tymczasem w tych trzech numerach łączą klasyczne ujęcie tematu z tym bardziej nowoczesnym, wręcz sięgając po agresywne jak na thrash środki. Co prawda nie rozpędzają się jakoś szczególnie i szybszy jest jedynie - nomen omen - "Aggressor", ale jak na muzyków z nieco innej epoki nie obawiają się zagęszczać brzmienia, czego efektem jest mnogość partii solowych gitary i częste zmiany motywów w ramach danego kawałka. Ci, którzy wolą klarowne i bezpośrednie granie spod znaku thrash'u mogą się mocno zdziwić, ponieważ FANTHRASH nie idzie na przykładem śladami ALASTOR'a, ale znacznie bardziej miesza, co z drugiej strony jest wadą tego materiału, bo poza ogólnie pozytywnymi wrażeniami w pamięci nie pozostaje zbyt wiele, choć materiał trwa około 14 minut. Pozostaje więc spory niedosyt, jednak jeśli lubelska kapela nie poprzestanie grania, to pewnie już wkrótce ktoś się nimi zainteresuje.

ocena:  6,5/ 10

www.fanthrash.com


www.myspace.com/fanthrashband


autor: Diovis



<<<---powrót