| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

EVOKE THY LORDS

?Drunken Tales?

Solitude Productions & DarkZone Productions (CD 2013) 

Na dworze trzydziestostopniowy mróz, w obskurnej knajpie leje się wysokoprocentowa gorzała, a na scenie występuje kapela, która improwizuje w składzie wokal, gitara, bas, perkusja i flet. Gdzieś przy barze zasiada były astronauta i bełkotliwym głosem opowiada o swojej wyprawie w kosmos, a inni odpowiadają mu historyjką o wizycie UFO w pobliskiej wiosce. Jakiś brodaty i bezzębny gościu pląsający pod sceną krzyczy do gitarzysty ?igraj kak Santana!? i proszę, jak na zamówienie, improwizowane solo też się pojawia. Paru ludzi przy stoliku pod ścianą klaszcze miarowo w dłonie, a któryś z nich, gdy zespół się nieco uspokaja, pokrzykuje ?Boris, polewoj!?. Ta sceneria idealnie pasuje do ?Drunken Tales? - drugiego pełnego albumu syberyjskiej formacji EVOKE THY LORDS. Goście ci wycinają stoner/doom metalowe riffy wywodzące się w prostej linii od BLACK SABBATH czy KYUSS, na życzenie gości po pięćdziesiątce i pań żądnych ?przytulanych? tańców do czegoś ciut spokojniejszego nawiązują do hard rocka z lat 70-ych, a wokal porykuje przy akompaniamencie fletowych popiskiwań, ale tak, by nie zrazić podpitego towarzystwa do grupy zapewniającej cosobotnią zabawę w tej spelunie. Nie da się ukryć, że w tym pędzie, który ogarnął większość miast i miasteczek w bardziej cywilizowanej części Europy chciałoby się uczestniczyć w takiej celebracji wolnego czasu, bez myślenia o tym co będzie jutro i czy barmanowi starczy sił, by zza wielkiej, całej w drewnie lady mieć siłę zapodawać alkohol do białego rana. Tu czas zatrzymuje się prawie że w miejscu, a muzycy EVOKE THY LORDS, którzy na co dzień snują się w tej lekko surrealistycznej rzeczywistości tak jak pozostali uczestnicy tego alkoholowo-tanecznego spędu, w zupełnie naturalny sposób oddali swoje szare doświadczenia w tych pięciu długaśnych kompozycjach będących niczym nie kończący się jam session kilku muzyków, którzy są jakby nie z tej planety i zupełnie nie przejmują się, że nie staną się gwiazdami muzycznej sceny. Bo im wystarcza, że raz na jakiś czas biorą do rąk instrumenty i mogą pograć, nawet jeśli towarzycho już kompletnie nie jarzy co się dzieje dookoła? Dlatego trochę zdziwił mnie bonusowy kawałek pt. ?Cause Follows Effect?, w którym zabrzmieli bardziej doom metalowo i nieco więcej tutaj growli, jak i żeńskich podśpiewywań niejakiej Anastazji Kuszelewej. Ale to też zacnie bujający i jednocześnie wgniatający w fotel numer, w którym też jest dużo miejsca na fletowe, gitarowe i basowe odjazdy, a jazzowo-bluesowy fragment w siódmej minucie po prostu rządzi!

ocena:  8/ 10

www.evokethylords.com


evokethylords.bandcamp.com


vk.com/evokethylords


solitude-prod.com


autor: Diovis



<<<---powrót