| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

FUCK OFF

“A Different Sacrifice 1987-1988”

Xtreem Music (CD 2012) 

Nazwę to ci Hiszpanie obrali sobie dwadzieścia parę lat temu dość odważną nawet jak chodzi o muzę na wskroś metalową. W tamtym czasie już szokujące było zatytułowanie przez OVERKILL koncertowej epki „Fuck You!”, ale jak by nie patrzeć to była jednak I liga thrash metalu, ale jeszcze nie mainstream. Hiszpański FUCK OFF działał znacznie głębiej w podziemiu, choć w 1987 roku mógł się pochwalić jako jeden z pierwszych thrash metalowych zespołów z tego kraju oficjalnie wydaną płytą. Nie był to band długowieczny, bo w 1990 roku powstał jeszcze jeden album, a potem przepadł, choć muzycy gdzieś tam jeszcze pogrywali. Liderujący grupie gitarzysta i wokalista Pep Casas narobił swego czasu bałaganu, rejestrując nazwę w sądzie, przez co - paradoksalnie - nie przysłużyło się to nikomu. W 2010 roku wpadł na pomysł reaktywowania FUCK OFF, ale do współpracy zgłosił się tylko jeden muzyk ze starego składu, reszta to dużo młodsi muzycy. Od tego czasu nie powstało jednak nic nowego, a więc ponowna prezentacja debiutanckiego albumu (w innym, podobno lepszym od oryginalnego miksie) oraz dwóch bonusów z wydanego w 1988 roku singla ma pewnie za zadanie przetarcie nowych szlaków. Jak znam życie, może być z tym różnie i nie stawiałbym na to, że hiszpański band podbije świat. Wtedy im się nie udało, ale cóż, każdy kraj miał swoich lokalnych bohaterów i pewnie na Półwyspie Iberyjskich należało do nich właśnie FUCK OFF. Grali czysty stylistycznie thrash metal, ale nie do końca zgodzę się z opiniami, że głównie inspirowany amerykańską szkołą z Bay Area. Oczywiście, da się tu wyczuć wczesną METALLIKĘ, równie wczesny MEGADETH czy nawet odrobinę SLAYER’a z „jedynki” albo ANTHRAX i OVERKILL (a to już przecież też nie Bay Area), ale na „A Different Sacrifice” słychać też niemiecką szkołę jazdy i można by tu wymienić poza wielką Trójcą (KREATOR, SODOM, DESTRUCTION) także takie nazwy, jak PROTECTOR, ASSASSIN czy EXUMER. Z tej mikstury wyszedł całkiem niezły materiał, który dorównuje poziomem na przykład naszym tytanom z owego czasu, czyli biorąc pierwsze z brzegu nazwy - EGZEKUTHOR czy QUO VADIS. W jednym numerze (‘Sueno Maldito”) pozwolili sobie na patriotyczny akcent, opatrując go hiszpańskojęzycznym tekstem. Dla większości polskich fanów thrash metalu będzie to z pewnością pierwsze spotkanie z FUCK OFF, więc zainteresowanych odsyłam do tego krążka, by się przekonali, że to pozycja co najmniej interesująca.

ocena:  7/ 10

www.myspace.com/pionerosdelthrash


www.xtreemmusic.com


autor: Diovis



<<<---powrót